Bell 429 (SP-WOL) z Mirabel (CAN) – Wołomin (POL) odcinek 4 i 5 „Najpiękniejsze Widoki Dopiero Się Zaczynały/Nad Lodowatym Atlantykiem, Żegnaj Kanado, Witaj Grenlandio ! VIDEO

„Przelot przez Cieśninę Davisa. Kanada miała za chwilę zostać za naszymi plecami. Przed nami była Grenlandia. Jeszcze raz sprawdziliśmy prognozy pogody. Przeanalizowaliśmy trasę. Przygotowaliśmy sprzęt ratunkowy. Każdy z nas wiedział dokładnie, jakie zadania będzie wykonywał podczas lotu. Nie było miejsca na przypadek. Było natomiast ogromne podekscytowanie. Przez wiele miesięcy wyobrażaliśmy sobie ten moment. A teraz…To wszystko działo się naprawdę. To nie był już plan.To nie były przygotowania. Za chwilę mieliśmy rozpocząć najbardziej wymagający etap naszej wyprawy. Spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem. Silniki naszego Bella 429 ponownie ożyły.Przed nami czekała Grenlandia. Wszystko mieliśmy dopięte na ostatni guzik. Prognozy pogody były znakomite, a emocje sięgały zenitu. Za chwilę mieliśmy rozpocząć etap wyprawy, o którym marzyliśmy od miesięcy. To działo się naprawdę – tu i teraz – a my byliśmy częścią tej niezwykłej ekspedycji…. ” fragment odcinka nr 4, 7.08.2026





„Byliśmy gotowi jak nigdy wcześniej. Przed nami znajdował się etap wyprawy, o którym rozmawialiśmy od wielu miesięcy. To właśnie na ten moment czekaliśmy od chwili podpisania umowy na zakup Bella 429. Wszystkie szkolenia, godziny spędzone na planowaniu trasy, analizowaniu pogody i kompletowaniu sprzętu prowadziły właśnie do tego dnia. Za chwilę mieliśmy wystartować z Kanady i polecieć nad Atlantykiem w kierunku Grenlandii. Ubraliśmy suche skafandry ratunkowe. Do kieszeni schowaliśmy kaptury i rękawice chroniące przed zimnem. Już wcześniej przygotowaliśmy wodoodporne worki z najpotrzebniejszym wyposażeniem survivalowym dla czterech osób. W środku znalazły się wojskowe racje żywnościowe, zapas wody, koce termiczne, ogrzewacze do rąk i stóp oraz flary ratunkowe. Jeszcze raz omówiliśmy procedury na wypadek awaryjnego wodowania. Każdy z nas dokładnie wiedział, co ma robić. Sebastian, siedzący z tyłu, miał tuż przed wodowaniem wyrzucić tratwę ratunkową. Bogdan odpowiadał za wyrzucenie wodoodpornych worków z jedzeniem, wodą i sprzętem do przetrwania. Brzmiało to bardzo rzeczowo. Mieliśmy jednak ogromną nadzieję, że cała ta wiedza pozostanie wyłącznie teorią. Po uruchomieniu silników po raz ostatni sprawdziliśmy ilość paliwa, przewidywany czas lotu oraz aktualne prognozy wiatru nad Atlantykiem. Tylny wiatr miał nam sprzyjać przez niemal cały przelot, dzięki czemu do Grenlandii powinniśmy dolecieć szybciej, niż zakładaliśmy. Wszystko się zgadzało. Byliśmy gotowi.Po chwili wystartowaliśmy z pasa 24 i skierowaliśmy dziób naszego Bella 429 na wschód. W stronę Grenlandii…” fragment odcinka nr 5, 7.08.2026





Odcinek nr 4 i nr 5 w całości poniżej




























































